narzędziaW innych językach |
Katastrofa lotnicza w Lesie Kabackim
Katastrofa lotnicza w Lesie Kabackim – największa katastrofa w historii Polski powojennej, najtragiczniejsza z udziałem maszyn Ił-62 i największa w roku 1987. 9 maja 1987 w warszawskim Lesie Kabackim rozbił się lecący do Nowego Jorku samolot (lot nr 5055) Polskich Linii Lotniczych LOT Ił-62M "Tadeusz Kościuszko" (nr rej. SP-LBG). Na pokładzie znajdowały się 183 osoby – wszystkie zginęły.
[edytuj] Przebieg wydarzeńBezpośrednią przyczyną katastrofy była awaria łożyska podpory pośredniej wału silnika. Na skutek zatarcia łożyska i spowodowanego tym miejscowego przyrostu temperatury doszło do pęknięcia wału podczas zwiększenia mocy silnika. Przyczyną zatarcia łożyska były "modyfikacje" niezgodne z normami technologicznymi wprowadzone przez producenta łożysk w ZSRR. Okazało się mianowicie, że dostawca nie dostarczył wystarczającej liczby wałeczków tocznych. Wtedy dyrekcja producenta łożysk podjęła decyzję, aby w celu wykonania całości planu w produkowanych łożyskach stosować połowę wymaganej liczby wałeczków (wymagana liczba zapewniała pokrycie wałeczkami całości obwodu łożyska), a ponieważ mniejsza liczba wałeczków musiała przenosić te same obciążenia, to dla lepszego przepływu smaru wywiercono dodatkowy otwór w panewce. Do tak "zmodyfikowanych" łożysk należało feralne łożysko. Podczas eksploatacji silnika przeciążone wałeczki toczne szybciej się zużywały (i malała ich średnica), a równocześnie wskutek zużycia rosła średnica otworu w panewce. W końcu jeden wałeczek toczny utkwił w otworze i zablokował toczenie się reszty wałeczków, co doprowadziło do zwiększenia siły tarcia i zatarcia łożyska. Wobec braku mechanicznego połączenia turbiny ze sprężarką doszło do rozkręcenia się i rozpadnięcia turbiny jednego z silników na lewej burcie samolotu (silnika nr 2). Nastąpiło to w 23 minucie lotu, na wysokości 8200 m, nad miejscowością Warlubie, niedaleko Grudziądza. Uszkodzenie to wywołało eksplozję i pożar tego silnika, który – ze względu na konstrukcję samolotu (po dwa silniki umieszczone blisko siebie po obu stronach kadłuba) – spowodował zniszczenie również sąsiadującego z nim silnika nr 1. Na skutek początkowego wybuchu w silniku nr 2, prawdopodobnie rozżarzony element turbiny uderzył w kadłub samolotu, uszkadzając przewody elektryczne oraz urządzenia, tak od steru wysokości, jak i od steru kierunku, a także wywołując pożar w samym kadłubie. Prawdopodobnie eksplozja ta była również przyczyną śmierci pierwszej z ofiar katastrofy – jednej ze stewardes, Hanny Chęcińskiej, która wypadła z samolotu przez wyrwę w kadłubie. Mimo intensywnych poszukiwań jej ciała nie znaleziono. Stwierdziwszy poważną awarię, załoga samolotu podjęła decyzję o powrocie na lotnisko Okęcie. Rozważane było również lądowanie na bliżej położonym lotnisku w Gdańsku Rębiechowie lub wojskowym lotnisku w Modlinie, ale z różnych względów (przede wszystkim dlatego, że miejscowa straż pożarna nie miała wystarczającego wyposażenia – np. strażackich wozów lotniskowych – umożliwiającego prowadzenie akcji ratunkowej) piloci nie zdecydowali się na tę opcję. Ze względu na wiatr wiejący z kierunku północnego, zrezygnowano z mniej skomplikowanej możliwości lądowania na pasie 11 (kierunek południowo-wschodni), a zdecydowano się na pas 33 (kierunek północno-zachodni); ponadto trasa podejścia z uwagi na awarię samolotu musiała omijać gęsto zabudowane obszary Warszawy (spowodowało to jej wydłużenie). Jednak uszkodzenia samolotu (a ściślej rozprzestrzeniający się pożar w powietrzu) spowodowały, że 32 minuty po pierwszej awarii (a 55 minut po starcie z Okęcia), w czasie podejścia do lądowania, dowódca samolotu, kpt. Zygmunt Pawlaczyk utracił resztki sterowności przy użyciu trymera, zaś samolot Tadeusz Kościuszko rozbił się 6 kilometrów od lotniska, na południowym skraju warszawskiego Lasu Kabackiego. Wpadając między drzewa z zarejestrowaną prędkością 480 km/h maszyna rozpadła się na setki fragmentów. Ostatnie słowa zarejestrowane w kabinie o godzinie 11:12:13 brzmiały "Cześć! Giniemy!". Wypadku nikt nie przeżył. [edytuj] Pamięć o katastrofiePo zbadaniu szczątków i ich uprzątnięciu, teren katastrofy został ponownie zadrzewiony. Przy północnej krawędzi tego obszaru (przy jednej z głównych ścieżek w lesie nieopodal ulicy Jagielskiej) znajduje się krzyż upamiętniający tragedię oraz kamienny pomnik z listą nazwisk wszystkich ofiar. Jedna z ulic na warszawskim Ursynowie (Natolin) nosi imię dowódcy i I pilota samolotu "Tadeusz Kościuszko" w tym tragicznym locie – Zygmunta Pawlaczyka. [edytuj] Załoga
[edytuj] Zobacz też[edytuj] Linki zewnętrzne |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||